sobota, 14 marca 2015

Niedawno był 8 marca

Święto kobiet, znaczy.


Niedaleko mojego biurka siedzi kobieta.
Rozmawiamy sobie na tematy kulinarne. A dokładniej - tłumaczymy kolegom, dlaczego wobec braku palników gazowych w kuchni niezbędny bywa denaturat. Koledzy zdziwili się, że w dzisiejszych czasach pani domu potrafi jeszcze oskubać drób.


Pani domu fuknęła:
Jak mam do wyboru ukatrupić i oskubać, czy upiec, to zdecydowanie wolę to pierwsze!


Kolegom opadła szczęka.
Kurtyna.

piątek, 13 marca 2015

Spacer po Kamionku



Saska Kępa i Stara Praga to nie wszystko, co warto zobaczyć na prawym brzegu Wisły. Bardzo ciekawy jest ten prawy brzeg, warto wgłębić się w boczne uliczki - Skaryszewską, Rybną, Podskarbińską. Fajne rzeczy można wyhaczyć.  

Jarek Zieliński wyhaczył na przykład przy Skaryszewskiej przedwojenne latarnie. Po remoncie ozdobiły Rybną, bo tam się zachował oryginalny bruk i zabudowa.

Przy Stanisławowskiej niszczeje budynek, który podobno można znaleźć w wielu podręcznikach architektury: żelbetowa hala sportowa KS Orzeł, autorstwa Nowickiego i Karpińskiego, wybudowana w 1938 roku. Był tam nawet drewniany basen... Potem zamiast pływaków budynek gościł kolarzy, ale tor kolarski - piękny i nowoczesny w latach siedemdziesiątych - od wybudowania remontowany nie był i niszczeje tak samo, jak hala.

Na Siennickiej, przed pysznym osiedlem TOR (dziesięć bloków dla ubogich robotników, pokój z kuchnią, wspólne pralnie i suszarnie, otoczone ogrodem, paskami cegły przypomina TOR na Kole) - święte drzewo. Podobno ze dwadzieścia lat temu jakaś babcia zawiesiła na nim kapliczkę, teraz już wszyscy wieszają kapliczki, święte obrazki, różańce i wota. Drzewo rządzi.

Jeszcze zanim powstał TOR, zbudowano dwa bloki dla bezdomnych - architekt miał chyba wizję reedukacji przez otoczenie sztuką, bo bloki, zwłaszcza administracyjny, są wyjątkowo dopieszczone, jak na ich przeznaczenie. Podobno wciąż znaleźć tam można tabliczki z lat dwudziestych, głoszące "wc" i "wanna".

Na Grochowskiej fajowski słup, upamiętniający zwykłych roboli, którzy Grochowską budowali, czy tam trakt terespolski, jak kto woli.

Na Kaleńskiej mamy śliczne zestawienie starej, rozlatującej się chatki pod numerem 12, podobno najstarszego budynku na Grochowie, i barokowego pałacu z datą 1794, wybudowanego dwieście z hakiem lat po tej dacie :D

No i na Wiatracznej mamy słynne ręcznie robione rurki ze śmietaną, kruche i delikatne, boskie w smaku. W rurkowni była kolejka. Nikt nie kupował sztuki, czy dwóch. Liczyło się raczej dziesiątkami. Hmm....

Łazienki na przełomie lutego i marca





Bardzo fajnie jest w Łazienkach w tygodniu, wczesnym rankiem. Nigdy nie brodziłam po ogrodzie belwederskim, przyłączonym do publicznego parku w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Nie widziałam świątyni greckiej :), której smukłe, białe kolumny zrobione są, jak i cały budyneczek, z... drewna. Bardzo sympatyczne są sfinksy, z których każdy ma inną minę, siedzące u podnóża świątyni egipskiej, czy raczej stylizacji mostku na świątynię egipską. A i sam Belweder o wiele ładniej wygląda z Łazienek, niż ze Spacerowej.

Wczesnym rankiem zamiast turystów są biegacze. Wycieczki gimnazjalistów nie zachwycają się fallusami rzeźb przy Starej Pomarańczarni, nie odłamują palców kopii rzeźby Tankreda i Kloryndy przy Teatrze na Wyspie. Przy okazji: krzyżowiec Tankred ukatrupił saracenkę Kloryndę, którą kochał miłością wielką i czystą, a nie poznał w stroju wojowniczki - jak jej hełm spadł, to się biedaczek rozpłakał. Stanisław August zamówił sobie tę łzawą historyjkę w formie grupy rzeźbiarskiej, Józef jak ją odziedziczył, to potrzebował kasy, więc sprzedał księciu Jabłonowskiemu, ten Izie Czartoryskiej - i tak Tankred z Kloryndą trafili do Puław, gdzie stoją po dziś dzień (choć trochę podróżowali po Polsce w międzyczasie).

Wczesnym rankiem wiewiórki nie są jeszcze bardzo bezczelne, a oprócz nich można spotkać inne zwierzątka. Można też zauważyć pomniki i popiersia wieszczów czy bohaterów, bo nie nikną wśród tłumu. Bo normalnie nikt nie zauważa Norwida, Sienkiewicza i innych takich, o Chopinie tylko wszyscy pamiętają, wielki, secesyjny w wykonaniu, romantyczny w treści, natchniony kompozytor pod wierzbą-dłonią nie pozostawia nikogo obojętnym.

czwartek, 12 marca 2015

Z rozmów z Przelatkiem

- I będziesz tam ze mną mieszkać, a jak będę miała jakieś 16 lat, to się wyprowadzisz, prawda? - rozmarzyła się Przelatek.
- Widzisz, spakuje Ci manatki i wykopie z mieszkania - podsumował Historyk.
- Nigdy w życiu tak nie zrobię! - oburzyła się Przelatek - ja ją grzecznie poproszę!






- Wiesz co, mamo? Boję się być dorosła. Jak jesteś dorosła, to musisz być gospodynią, nikt cię nie szanuje, nie kocha i nie rozumie. Czy ty lubisz być dorosła?

czwartek, 5 marca 2015

Zbrodnia w Wawrze





Skoro już była mowa o Białołęce i Wawrze, to...
to na Białołęce bitwę pod Białołęką upamiętnia kamień przy ul... Białołęckiej, oczywiście.
W Wawrze bitwy były dwie - 19 lutego, a potem 31 marca. I na cześć poległych ustawiono krzyż przy karczmie. Podobno Napoleon się w niej zatrzymywał, ale jakby zebrać wszystkie karczmy, w których się zatrzymywał, to by mu pobytu w Polsce na pewno nie starczyło :)

Ale w Wawrze złą sławę ma inna karczma, która już nie istnieje. Ostatnim właścicielem był Antoni Bartoszek, który przypłacił swoje zajęcie życiem, kiedy dwaj kryminaliści zamordowali niemieckich podoficerów, wezwanych jako wsparcie przez policję. Niemcy spacyfikowali wieś, mordując 107 ludzi. To była pierwsza taka pacyfikacja okupacyjna, ludzie byli więc wstrząśnięci.

W Wawrze istnieje symboliczny cmentarz "wojenny" - ofiary pochowane były początkowo w zbiorowej mogile, ale ponieważ od razu rozpoczęły się do niej pielgrzymki, pozwolono na ekshumacje i pochówki w różnych miejscach.

wtorek, 3 marca 2015

Bitwa pod Olszynką Grochowską

Skoro już przy Rembertowie jestem, to na terenie dzielnicy jest pomnik poległych w bitwie pod Olszynką Grochowską. Jakby ktoś pytał, to olchy tam nie rosną, i wg WSI to nie jest Grochów. Dziwne właściwie miejsce, z olbrzymim węzłem kolejowym, na którym łączy się w/w Grochów z Targówkiem i Rembertowem i Wawer jest tuż obok. No, prawie tuż obok.

Kiedyś węzła nie było, nie było też rezerwatu krajobrazowego ani lasu. Była wielka bitwa 25 lutego 1831 roku, która odbyła się niemal jednocześnie z bitwą pod Białołęką i bitwą pod Wawrem. Obie walczące strony uznały się za pokonanych - jedna wróciła do Warszawy, druga okopała się na miejscu - ale zwycięstwo taktyczne odnieśli chyba powstańcy, bo Dybicz swojego celu zrealizować nie zdołał. Bitwa była krwawa - na polu boju zostało 17 000 polskich i rosyjskich żołnierzy.

Ponieważ ze względu na rezerwat nie można tam prowadzić normalnych badań archeologicznych, teren uwielbiają prywatni szperacze z wykrywaczami metalu, którzy cichcem i nielegalnie znajdują kule czy broń. W pobliżu pomnika podobno wszystkie detektory piszczą na potęgę. Ktoś odważył się w końcu, skuszony wizją fantastycznej kuli armatniej, i wykopał wieczorową porą... garnek. Z makabryczną zawartością, była w nim powiem głowa. Ludzka. Prawdopodobnie wynik porachunków mafijnych...
Co ciekawe, znów podobno nikt nie poinformował o fakcie Policji. No bo co znalazca robił po nocy z wykrywaczem na terenie rezerwatu?




poniedziałek, 2 marca 2015

Kiedy Ruscy wchodzili do Rembertowa...


"Kiedy Ruscy wchodzili do Rembertowa, mieli karabiny na sznurkach i buty łatane gazetą, i śmierdzące onuce. Żołnierz niemiecki miał porządny skórzany pasek i karmił nas tuszonką. A Ruscy pili wódkę z gwinta i smażyli bliny, które kładli na gazetę, zamiast na talerz. Bałam się Ruskich" - opowiadała mi z niejaką wyższością pani, u której wynajmowałam pokój na pierwszym roku studiów. Pani generalnie była dość dziwaczna, i niezależnie od autentyczności jej świadectwa, Rembertów nieodwołalnie związał się u mnie ze smutnym pokoikiem na Żoliborzu, w którym czułam się potwornie samotna. Nigdy by mi też nie przyszło do głowy włączyć go w swoje plany wycieczkowe, choć inne odległe warszawskie dzielnice jak najbardziej się w nich znajdują.
A szkoda.
Trzeba będzie te plany zweryfikować.
Bo wysłana na AON zauważyłam wiele arcyciekawych budynków i miejsc. Fajnie będzie pobrodzić po pozostałościach koszar, fabryki amunicji i po terenie najpoważniejszej uczelni wojskowej w PL. Doczytać, bo w necie informacje są bardzo pobieżne. Właściwie oprócz stwierdzenia, że teren rozwinął się po wybudowaniu kolei i utworzeniu poligonu w roku pańskim 1888, plus kilka wydarzeń z II wojny - niewiele udało mi się znaleźć.

Tylko te karabiny na sznurkach...