Fascynowała mnie chyba od zawsze ta kamienica. Po pierwsze, na jej elewacji, widocznej od mostu kolejowego czy Al. Zielenieckiej, widnieją reklamy Fotonu i Jubilera. Muszę się poduczyć o funkcji reklamy w PRL, Foton był de facto monopolistą w branży medycznych błon rentgenowskich (firma istniała od 1936 roku na Woli - początkowo pod nazwą J. Franaszek S.A., budynek fabryki został zniszczony w Powstaniu, maszyny wywiezione do Rzeszy, częściowo w 1947 roku zakłady odbudowano i znacjonalizowano), Jubiler to był chyba ten z rogu Alei i Kruczej, w każdym razie kształt napisu był taki sam, jak kształt neonu, który długo zdobił śródmiejską kamienicę. Na co im były reklamy?
Po drugie, zastanawiałam się, gdzie kamienica ma front, skoro od Targowej zdecydowanie ma podwórko... ale frontu, okazuje się, nie miała. Podwórka ma dwa - od Targowej i drugie, studnię, bo jest na planie litery H, na tyłach H jest jakaś kamienica, z boku pewnie też kiedyś były, bo jak inaczej wytłumaczyć brak okien na powierzchni reklamowej? Wybudował ją jako czynszówkę i lokum własne Juliusz Nagórski, zaprojektował sobie penthouse z widokiem na miasto, a frontowe podwórko miało doświetlać mieszkania. Żadnych dzieci! Nagórscy dzieci nie mieli i bachorów w okolicy sobie nie życzyli, najemcy więc, przynajmniej na początku, nie mogli być obarczeni drobiazgiem. Kamienica była zaopatrzona w windy, które wg relacji mojego Historyka (ja nie przebiłam się przed domofon) nadal służą mieszkańcom.
gdyby chociaż adres na tej reklamie był, wówczas można by przyjąć funkcję jaką dziś przejęły drogowskazy... rzeczywiście ciekawa sprawa z reklamami monopolisty...
OdpowiedzUsuń